• Wpisów: 24
  • Średnio co: 77 dni
  • Ostatni wpis: 7 dni temu, 10:21
  • Licznik odwiedzin: 12 798 / 1939 dni
 
angelinaaa
 
Black Angell: To moje pierwsze opowiadanie  , a  raczej jego fragment, jaki pojawi się na moim blogu. Obiecałam , że będzie zupełnie coś innego, więc chcę dotrzymać słowa, a raczej iść za ciosem i oprócz zmian w życiu zmienić również mój tzw. pamiętnik.

Tak więc :
Poranek mglisty i chłodny powitał ją otulając delikatną wonią wilgoci. Pierwsze promienie słońca zaczęły leniwie wypływać zza horyzontu , pieszcząc ciepłym dotykiem malutkich, złocistych palców jej dziecinną twarzyczkę. Pod stopami wyczuwała zimny dotyk porannej rosy, jej lśniące kropelki połyskujące we wschodzącym słońcu sprawiały wrażenie   nieuchwytnych , a wręcz ulotnych. Mieniły się milionem barw, przywodząc na myśl łzy nawleczone na sznureczek w formie koralików, albo pereł   brutalnie odebranych ich matce małży, które jeszcze nieoszlifowane nie straciły swojej pierwotnej świetności.
Nagły dreszcz wstrząsnął jej prawie nagim ciałem. Drżąc z zimna i emocji, które jeszcze nie do końca ją opuściły, podniosła się z klęczek . Odgarnęła niechlujnym ruchem dłoni złociste włosy, które zebrały jej się na czole przypominając swoim nieuporządkowanym wyglądem  małą aureole i niebezpiecznie nasunęły jej się na oczy zasłaniając ich złowieszczy blask . Jak mylny wydawał by się jej widok komuś kto obserwował by ją z ukrycia . Była bowiem taka drobna i niewysoka, mogła by się wydawać całkiem sympatyczna, może trochę przestraszona, ale jednak taka bezbronna i niegroźna . Jednak Annie było doskonałą aktorką, wspaniale potrafiła aranżować różne sytuacje, odgrywać rolę zastraszonej ofiary , swoim wdziękiem i nieposkromioną bystrością umysłu jak pająk zastawiała pułapkę na swoją ofiarę, kusiła ją , zwodziła , do czasu aż ta sama do niej nie przyszła wtedy dopiero Annie pokazywała swoją prawdziwą twarz ukrytą pod milionem masek doskonale przemyślanych  gestów , słów i zachowań. Człowiek którego ona wplątała  w swoje zabójcze sieci, nigdy nie wychodził z tego żywy .  Jakże mylny był w tym momencie widok tej biednej dziewczynki , przyodzianej jedyne w biała letnią sukienkę  , rwąca się na ramionach, stojącej samotnie pod drzewem wierzby na opustoszałej łące .
Annie ogarnęła spłoszonym wzrokiem teren dawnego pastwiska . Bała się, to jedyne uczucie które jej towarzyszyło od kiedy wypędzono ją z wioski i stała się  przeklęta.  Już dawno postanowiła wyzbyć się wszelkich uczuć wyższych , tak jej było łatwiej , już nikt jej nie skrzywdzi. Wiosna – pomyślała .Dotknęła opuszkami palców  wierzbową gałązkę która zwisała nie daleko od jej prawego ramienia , przejechała po jej czarnej ,  zimnej skórze i urwała dwa maleńkie pączki które pojawiły się na nagim patyczku jeszcze pokrytym śniegiem . Rozglądnęła się po okolicy . Gdzie nigdzie jeszcze pod gałęziami i krzakami spoczywał brudny,  szary śnieg, z nad  którego malutkie główki wychylały przebiśniegi .
- Wiosna – powiedziała to na głos jednocześnie sycząc przez zaciśnięte zęby ostatnią sylabę. To śmieszne jak silną wolę przetrwania mają takie  niepozorne kwiaty , a ludzie , który powinni cieszyć , się tym że są najdoskonalszymi  istotami ziemi zwyczajnie poddają się, przestają walczyć.  Ale ona nie podda się. Przecież nawet nie była już człowiekiem , wioska pozbawiła ją tego przywileju , uczyniła z niej zaszczute zwierze.
- Koniec  - wykrzyczała , a jej bladych policzkach wykwitł rumieniec, zaś w oczach zajaśniał złośliwy blask.  Nienawidziła swojej rodziny , nienawidziła wioski , wszystkich ludzi.  Przed laty obiecała sobie ze już nigdy więcej nie będzie myśleć o tych potworach którzy mają czelność nazywać się ludźmi.
-  Już nie jestem  człowiekiem , nie jestem  jednym z nich , jestem  wolna – wypowiedziała te słowa cicho , a jej głos pozbawiony był jakichkolwiek emocji , jednak w ostatnim słowie dało się wyczuć tak skrupulatnie ukrywana nadzieje .  
Odetchnęła głęboko wyczuła w powietrzu zapach ciężki i słodki jak nektar kwiatowy , który wczesnym rankiem znoszą do pasiek leśne pszczoły i osy . Jednak w tej cudownej woni , przywodzącej na myśl ambrozje spływającą zdawało by się z nieba , wprost z pod stóp Bogów zasiadających na szczerozłotych tronach  Olimpu  i wypełniającej całe ciało niespotykanym spokojem i szczęściem , dało się wyczuć coś jeszcze, coś ciężkiego i brudnego. Starsi  określili by to jako zapach morderstwa, niesprawiedliwie przelanej krwi , swąd  palących się zwłok , włosów , zamieniających się w złote słońce , rozgrzanej do czerwoności i zwęglonej skóry rąk, nóg twarz. Zapach niepomszczonej śmierci , cierpienia , rozpaczy , niesprawiedliwości . Młodsi zapewne winę przypisali by niedopilnowanemu ognisku które zajęło ścierń  i przeniosło się na zboże, albo przypalonym ziemniakom. Jednak prawdziwe źródło tej uporczywej woni , mieszającej ludziom w umysłach i prowadzącej do szaleństwa  znała tylko  ona – Naznaczona . Jak sięga pamięcią od zawsze była dzieckiem trochę odstającym od reszty , nie interesowały ją te same zabawy co inne dziewczynki , zawsze  wyróżniała się od  otoczenia. Nie bała się pająków, lubiła zadawać im ból. Ból to wspaniałe uczucie , które potrafiło zabrać ją w zupełnie inny wymiar świadomości , wymiar pozbawiony lęku. Tam ona  była królową, ona była kimś wielkim , kochała  ból jak swojego męża, była mu poddana , on był zawsze częścią jej duszy. Był częścią jej daru i egzystencji.


m.jpeg

Nie możesz dodać komentarza.

 
  •  
     
    O kurcze, to jest świetne. Sama też trochę piszę, ale wiele osób narzeka na zbyt dużą ilość epitetów w tworzonych przeze mnie zdaniach. Widzę jednak że Ty też masz do nich słabość :D